...
O matko...ta notka jest już nieźle przeterminowana...wiem, że strasznie się opuściłam, ale nie miałam ochoty wchodzić na bloga..ani czasu...wczoraj wróciłam sobie z Wisły-Koziźce...i jak bym nie napisała, że było super...to bym okłamała...po prostu tego nie da się opisać...Ci ludzie...miejsce...zajęty czas...i wszystko inne nie równa się z żadnym innym wyjazdem...nie będę tego wszystkiego opisywała bo musiałabym napisać książkę na co najmniej 1000 stron a nie mam ochoty Was męczyć...Ci co tam ze mną byli wiedzą jak jest...każda chwila zajęta...dopiero po obiadku było jakieś 1.5h wolnego czasu ale trzeba było dyżurów pilnować:)jedynym minusem tego miejsca było to że wszędzie pod górę...i to nie jakąś zwykłą...ale mimo wszystko w przyszłym roku chciałabym tam wrócić...bo nic nie zastąpi tego co tam się wydażyło... :)w sumie to neiiwiem co jeszcze napisac bo mam natłok mysli...jeszcze tylko pozdrowienia dla każdego z osobna i wszystkich razem wziętych:)
czyli: natalii, gabrysi, martyny, pauliny, moniki(mojego anioła stróża), malwiny, izy, soni, ilony, ani b., przemka, basi, doroty, adama, marysi s., łukasza, wojtka, mirka, ewy, ks.daniela, ani ch., marysi w., kasi, wiesia i CAŁEJ reszty korej nie wymieniłam:*
daria-89 2005-07-29 11:09:26
skomentuj (6)
bu....bu....bu....
teraz to juz komplenie nieiwme co sie działo....no ale cóż...zaczne od...a neiiwem....to mzoe od czuwaia...a wieć byłam sobie ponad tydzien temu na czuwaniu...(24-25kwietnia) było super super super...śpiewałysmy sobie z dziewczynkami, chłopcami i barciszkami...zaczeło sie koło 20.00a el my juz o1 8.00 bylismy w salce...zaczeło sienaszym śpiewaniem po czy siadło nagłosnienie potzebne do spektaklu wiec musielisnmy dalej spiewać...potem barciszek aaron poprosił żebyśmy pokazywały wiec my na życzenie...tylko że na środku...najgorsze było to że stająctam nic neuwidzialysmy...a dlaczego?bo włączyli lampy świecące prosto w oczka.. w czasie jednej z pioseneczek wyłączyli nam swiatło i było fajnie...było tojedna z czesci przygotowania do przedstawienia...potem przedstawienie...fajne gdyby nie to że widzialam tylko połowe sceny i to że malo co a bym sobie zamarzneła...potem była przerwa znowu spiewnie mysza i ppotem erbatka...na której dostalismy lakaty na lednice no i były drożdżówki i potem adoracyja na której tez było zimnooo...potem przeparawana gorote...i rozeslanie gdzies o 5.20 najlepsze było to że nam się spac nie chcialo...barciszek aaron zabronił nam sie pokazywac w okolicach kosciola w niedziele bo powedziala ze mamy spac...było fajnie....jakos chyba w ten sam dzien jak sie nie myle....byłysmy z renia sie przejśc (jeszcze z monia i basią)fajnie bylo tylko wyjątkowo w ten dziwen tak bredzilymsy ze szok a odmiana wybrazów była super...dobrze ze babki z polaka nie było w pobliżu...w czasie spacerku wpadłam na pomysł ze idziemy do barciszka aarona go odwiedzić...poszłysmy po niego pogadałysmy i zabral nas żeby sie przesc...poszlismy na grote...dał nam dużo do myslenia i po pewnym czasie sie rozstalismy...do domów...hmmm....co było dalej...a wiem testy gimnazjalne...czyli luz w domku i...w piąyek oaza w miedzy czasie kompletna zalamka...nie moglam jechac do istebnej(z soboty na niedziele) bo braciszek mial komunie....chcałsyy sie wpadkowac do autokaru do bagażników bo nam proponowali baciszkowie hm...ale jaka wymówka dla rodziców...ze gdzie byłysmy w nocy?...a tak to nuda nad nudami niema co robic..wczoraj od 10.30 byłam u maidz potem do domku an obiadek i znowu domadzi ...jednym sowem caly czas cos gdzies sie działo...albo nuda alo spacerki....
normalnie tak nudnej notki to hcyba w życiu nie napisalam ale cuż mam na to poradzić...
daria-89 2005-05-03 13:57:22
skomentuj (8)
jestem anioŁoś :)
hehe jest czwartkowe popołudnie a ja sie nudze....tzn jak bym chciała to bym sie nie nudziła ale cuz...szczererze to niewiem co mam opisac bo nie bardzo pamietam co sie dzialo...to moze opowiem od środy...hm....a więc...lekcje miłam na 8.00 zaczynałam histerią potem w-f...nastepny w planie był polski ale pani nas wzieła na "takie cos"o papieżu a na nastepnej lekcji miało byc gzw(godzina z wychowawca)ale bylismy na wykładzie o narkotykach...no i jeszcze była ostatnia lekcyja czyli religia ale mnie na niej nie było bo poszłam do babki z religi poprosic ja zeby pozwoliłam mi isc jeszcze raz na to o papiezu ale nie dlatego ze to było jakies niewiadomo jakie super tylko dlatego że miały przyjsc dziewczynky z 23 m.in magda danielka aga itp:P potem madzie na mnie poczekały i pojechałysmy do domu....w miedzy czasie dowiedziałam sie pewnej niezybyt miłej inforacji ale popołudniu wszystko się wyjasniło...wiec po lekcjach udałam sie do domu a o 15 umówiłam sie ponownie z madzią... posżłysmy sie przejsc...spotkałysmy monike na zadolu michala pogadalismy...poszlismy do wojtka a z stamtąd do Kubusia...okazało sie ze jest chory ale z nami poszedł sie przejść i pogralismy sobie w kosza(ja i michał na magde i kube) było śmiesznie szczególnie ze ubrałam sie w jasne kolorki(nie maiałm pojecia ze spacer sie skonczy meczem w kosza) ale cóż było fajnie trzeba powtórzyć wypad :P gdzieś koło 18.30 wróciłam do domku...na następny dzień mnie wszystko bolało ale nie byłam zaskoczona bo w koncu ostatnio w kosza tak na serio żeby sobie pobiegać to grałam w wakacje? niewiem...hehe a tak to sie nic ciekawego niedziało...w czwartek nudy piatek oaza a sobota miałam jechac do firmy ale niewypaliło bo ciocia rano przysżła zeby z nia jechac do jaworzna do sklepu a o 13.30 próba (dobre lody były a sok jeszcze lepszy szczególnie ten na moich spodniach)potem do domu i na apel o 21 było fajnie...szczególnie koniec jak juz sie skończyło czekaliśmy na wojtka...a ze ten długo nie wychodził to michał po niego poszedł ale ze tak powiem zaraz wyszedł wojtek a michała wsysneło...i tak zleciało ponad 15 minut...wszyscy z kosciółka sie usuneli a my (ponad 10 osób) stalismy i czekaliśmy na chłopaków gdy ci wyszli co sie stało?....ehhe a wiec okazało sie ze kościół od strony furty jest zamknięty poszliśmy sprawdzić inne drzwi i tez były zamkniete...doszlismy do wniosku ze czuwanko sobie zrobimy skoro nas w kościele zamknęli...jeszcze raz poszliśmy sprawdzic na furte (po ciemku bo świtało było zgaszone)az ktos kopnął w ksiedza z tektury....(była to nasza kochana basia)hehe po upewnieniu sie ze jest zamknięte wróciliśmy pod zakrystie i weszliśmy do góry...na szczęście tam siedział proboszcz i o.grzegorzem:P lol mysleli ze my cos od nich chcemy a tu psinco my tylko chcieliśmy żeby nas stamtąd wypuścili trochę sie z nas ponabijali bo było chyba 8 albo 9 dziewczyn dwóch i chłopaków stojacych w rządku:P po kilku minutach nas wypuscili fajnie sie wspomina sobote…w niedziele tez było fajnie…na 9 umówilismy się z bratem aronem pod kosciiołkiem akademicki a le dochodziło 10 po dziewiątej a tu brata jak nie było tak ni ma…po pewnym czasie wymyśliliśmy ze zostawimy na drzwiach kartkę z napisem „byliśmy i poszliśmy MY” a sami schowaliśmy się za krzakami siedzieliśmy tam chyba z pół godziny po czym okazało się ze przyszedł inny brat który nam oznajmił ze arona nie będzie bo gdzieś wyjechał a my jak głupi siedzieliśmy w tych krzakach…potem udaliśmy się do FODY a potem szliśmy i droga sobie śpiewaliśmy…nam się fajnie śpiewało i wygłupiało ale ludzie się nieco dziwnie na nas patrzeli….po południu renia ja i monia umówione byłoymy z o. Pawłem bo mamy prowadzić dzieciaki do komunii a tu mija 15 minut a go jak nie było tak nie AM wiec udaliśmy się w poszukiwania…po pewnym czasie trafiłyśmy do zakrystii gdzie się szykowali na mysz ena 18.30 i poprosiliśmy żeby nam go pomogli znaleźć kazali nam poczekac to siadłymy sobie na ziemi i machałyśmy michałowi hehe było fajnie potem pogadałyśmy z ojecem ojcem poczekałyśmy na Michała odprowadziłyśmy renię potem mnie na przystanek i potem zostala monia;] po z atym to się nic ciekawego nie działo tylko w poniedziałek poniedziałek wtroek miałyby z dziewczynami próbę z tymi dziećmi do komunii są straszne i głosne niby jest coraz lepiej ale jeszcze troszkę trzeba je poustawiać :P jeszcze jedna taka dosyć istotna sprawa jest to że mamy nowego papieża Josepha Ratzingera (BenedyktaXVI)wydaje się być miłym i mam nadzieje ze uda mu się zachować to co dokonałbędę już kończyć bo troszke się rozpisałam….troszke duzo….astepna notka będzie chyba za rok…ide bo umówiłam się z dziewczynami
daria-89 2005-04-20 15:45:22
skomentuj (6)
dochodze do wniosku, że jestem dziwna...
Hmmmm...pisze tę notkę, bo nudzi mi się...smutno mi...i w ogóle niewiem, co mam z sobą zrobić...
Ostatnią notkę skończyłam pisać na środzie przed świętami...ale niestety już jest po świętach...szkoda że tak krótko trwały...miłe były święta troszkę poleniuchowałam w domku...posiedziałam na gg nic nie robiłam ze szkoły...pełny luz...w sumie to ostatnio wyszło że troszkę dużo do kościoła trzeba było hehe najpierw wielki czwartek w piąteczek droga krzyżowa na 16.00 miałyśmy iść na 20.00 ale nie wypaliło wiec wyszło ze byłyśmy z Madzią i Kasią same potem w sobotę adoracja a w niedziele mysza na 11.30 potem do domu w poniedziałek był lany poniedziałek wiec obudziłam się na skutek dosyć szybkiego wstrząsu termicznego...oczywiście tata i braciszek polali mnie woda ale cóż na to poradzić...potem mysza na 11.30 i potem odprowadzenie Kasi i madzi do domku poczym odprowadzenia nas do dłucika(nas czyli mnie i reni)na lody...potem króciutki spacerek z renią i biegiem na obiadek który był o 13.00 a ja na niego trafiłam po 14 ... hm...we wtorek...co było we wtorek...aha już wiem...mianowicie o 13 był szpacerek z chłopkami na który musieli iść dwa razy gdyż było małe nieporozumienie...hm...po spacerku nogi troszkę bolały i trafiłam do domu...w środę do szkoły... potem czwartek nic szczególnego poza kartkówka z fizyki i sprawdzianem z anglika...chociaż może było cos szczególnego...nasz dyrektoreczka zrobiła nam alarm przeciw pożarowy a u nas w szkółce jest tak że zawsze po takim alarmie idzie się do domciu...ale niestety tym razem nawet nauczyciele się zdziwili...gdyż kazała nam wrócić do klas na lekcje...(małpa jedna) od czwartku już jej nikt nie lubi...co było w piątek...a w piątek była oaza w trakcie której poszliśmy na adoracje o zdrowie dla ojca świętego w sobotę też byliśmy ale niestety po naszym wyjsciu tuz przed dziesiątą okazało się że o 21.37 papież zmarł...dowiedziałyśmy się to od madzi której powiedziała o tym mama...w chwili jak się o tym dowiedziałyśmy...uszło z nas życie...tak jak miałyśmy fajny humor on uciekł potem była herbatka i...powrót na pasterkę...po pastereczce do domku ale było nam troszkę przykro, że był taki bieg wydarzeń dlatego też postanowiłyśmy, że idziemy na mysze na 11.30 do kaplicy...po myszy po domku a o 21.00apel to był chyba pierwszy dzień w moim życiu w którym byłam tyle razy w kościele i uchodziło z kazda chwilą życie...ale już jest Oki...pogodziłam się z tym...wczoraj była na 20.00 mysza i apel na którym było tez dużo ludzi...wiem że wyda się to dziwne ale postanowiłyśmy w tym tygodniu że będziemy codziennie chodzić do kościoła na 20.00 i na ten apel... jest tak dużo młodych osób, że aż miło tam być... dochodzę do wniosku, że nie mam pojecie co jeszcze napisać...hm...może tylko to, że...że wiem że jestem dziwna;]
Uświadomiłam sobie to ostatnio...mam coraz więcej na to argumentów...ludzie przyznają mi rację...a tak w ogóle to ja nie rozumie wielu, wielu, wielu ludzi!!! Nie chce mi się już produkować, dlatego też wszystkich pozdrafffiam ...kończę i idę dalej myślec o swojej głupocie..
daria-89 2005-04-05 17:52:29
skomentuj (4)
................
czas na kolejną notkę długo nic nie pisałam dlatego zdecydowałam, że resztki mojego wolnego czasu poświęcę własnie na tą notę...
poprzednia notka skonczyła sie na tym, że miały sie zacząć rekolekcje, ale to było dawno...hehe a więc rekolekcje były takie sobie...nudne jak co roku(w bazylice były lepsze)po za tym to nuda potem w czwartek do szkoły i....rozpoczęcie kartkóweczką z fizyki...kilka lekcji i potem z biologi i potem do domku...piątek był chyba najlepszy...ze szkoły sie szybko uwijałam bo miałam jechac na czuwanko, a tu psinco...ania przychodzi i mówi ze nie jedziemy bo nie dostała żadnych wiesci o tym...i w ten oto sposób poszłam na kanony...było fajnie...po kanonach mieliśmy wracać do domku, ale dosych długą chwilke gadalismy sobie m.in. o atomowej biedronce...po biedronce mielismy sie rozejsc...chłopcy nie chcieli nas odprowdzic...nawet sie nie dogadali miedzy soba...jak chciałymy do nich zadzwonic i ich ochrzanic to się okazało, że nie odbierali...hm...było spoko po za tym, że było mi nie co znimno ale cuz...w sobote na 8.00 rano na próbe potem na 14.00 i o 16.00 bierzmowanko madzi, agi, justny, eli itp...wszystko było by oki gdyby nie biskup....że tak powiem biskup był nie fair...ani magdzie ani adze ani eli, justynie sandrze itp nie uznał imion....wszystkie od tametgo czasu mają maria na 3 imie... hm..co dalej...
a niedziela...niedziela była jezcze lepsza, umówiłysmy sie z magda kasia i aga w autobusie potem mieli do nas jeszcze wsiąść michał i wojtek razem z asia...wsiedli i pojechalismy do k-ce na mysze...fanie było... duzo ludzi i w ogóle tak inaczej po myszy doszlismy do wnisooku ze czas do domu wsiedlismy do 12 i podjechalismy pod telepizze....z tamtąd na nogach odprowdzic magde nastepnie kasie potem chłopaków na prostą droge żeby trafili do domu bo kokociniec dla nich to czarna magia:)i na koncu ja sie udałam do domu... po wejscie do domku przypomniało mi sie że przetrzymywałam chłopakom płyty w torbie ale niestety nie chciało mi sie juz ich zanosci na ligote wiec mam w domu 3 płyty a oddam je im przy najbliższej okazji czyli....no wąłsnie kiedy? hehe...
po niedzieli nastał poniedziałek, wtorek(nic szczególengo sie nie działo po za tym ze była u mnie madzia)a w srode czyli wczoraj...hehe byłam z madzią u fryzjera...spotkalismy wojtka z którym sie umówiłysmy ale musiał,isc dał nam tylko spóźnione róze(z dnia kobiet) i poszedł troche głupio wyszło ale zrozumiał nas... a fryzjera nazwał "babskim imperium" heh kazdy ma inne pojecie tego słowa...niewiem co jeszcze napisac bo czas sie konczy...musze zrobic obiadek a potem z madzia i kasia jedziemy do k-ce a nastepnie na 18.30 na mysze bo wielki piatek to trzeba isc
wszystkich pozdrafffiam :P
daria-89 2005-03-24 12:19:27
skomentuj (3)
tak sobie myśle, że....
no włansie o czym ja sobie myśle? tak mi się nudzi... ale wolę tą nude niż siedzenie w szkole...:) a może ktoś chce się gdzieś przejść na spacerek? czekam na propozycje gdzie kiedy i o której teraz od ponedziałku do środy mam rekolekcje wiec jestem wolna:)
w sumie to w ubiegłym tygodniu raczej sie nic nie działo:) codziennie do szkoły... a tak to jeszcze w środe była próba śpiewania do bierzmowania w czawtrek po szkole z magda i kasia udałyśmy sie do Katowic zapisac sie do fryzjera i znowu na próbe a w piątek do szkoły na 8.50 do 15.20 tyle że ja wyjątkowo zwolniałam sie o 15.00 bo nie wyrobiłbym z czasem :) hehe w piątek był koncercik 2TM2,3 dlatego umówiliśmy sie o 16.45 i w ten własnie sposób w domu bym była jakies 20 minut :) na koncercik było fajnie najgorsze było to ,że jak sie skończył koncercik to uciekł nam autobusik do domu a był taki mrozik że jeszcze chwilka dłużej a został by ze mnie taki sopelek :) w domku byłam przed jedenastą ale nie miałam juz na nic siły wiec udałam sie do łóżeczka :) a w sobote... w sobote czyli wczoraj było fajnie gdyby nie to że sie nie wyspałam zamiast odsypiać cały tydzień to musiałam wstac przed ósmą bo znowu była próba po próbie do domu i o 14.30 nastepna próba o 16.00 mielismy śpiewac ach tragedia ale cóz jeszcze tylko spiewanie w sobote 19 marca i koniec:) mam tylko nadzieje że się nie rozchoruję przed świętami tak jak Wojtek czy też Agniecha albo Justyna :) bo co to by były za święta... ale oni juz prawie zdrowi wiec jest dobrze:)
dobrze że od jutra mamy rekolekcje bo jakos nie mam siły juz słuchania tych nauczycieli... ah spaccccc mi się chce więc na serio czekam na propozycje jakiegoś spacerku...bo długo tak nie pociągnę:) kończei pozdraffffiam wszystkich którzy tu wpadają... :*
daria-89 2005-03-13 15:15:33
skomentuj (36)
pisze tą...
noteczke bo tak jakoś mnie naszło... jest to powode nawet fajnego humorku... spowodowanego... wypadem z agą magdą wojtkiem i ksią... wszystko przez michała i w ogóle bo jest chory...bo to było tak: hm....
rano wstałam ok 8.30 chociaz mi sie niechciało i pojechałam do orflame zrobic zamówionko... a potem byłam umówiona z agą i kasia i wojtkiem na sprzątanie salek bo wypadałao by posprzątać... wiec przystąpiliśmy do roboty...ja miotełka aga mop kasia sciereczka a wojtek płyn uniwersalny zapach kwiatowy ;]i było fajnie... każdy miał zajecie... wojtek przy okazji był pogromcą pająków itp...potem koło trzeciej przyszła magda aga kulturalnie na paluszkach podrzyciła mopa do łazienki i ruszylisy w droge.... troszke długo...ale było fajnie najpierw podrodze szlismyrazem hm ale potem chciałysmy z magda i ksia sprawdzic czy zauważą jak my staniemy i...zauważyli...a zapowiadało sie tak fajnie...nie no żartuje jak by nas niezauwarzyć... bo wędróce na zadole doszłysmy do bloku chorego michała...po drodze kupiłysmy toffifee tylko nastąpiła mała przeszkoda a mianowicie...michał wybył z domu... w ogóle ten blok to jakieś widmo żdnych ludzi... ale o tym później...weszliśmy do bloku i oki weszłymy do jakiejs pancernej windy... w której starch stac i wysiedlismy gdzie koło 5 piętra...znalazłysmy gdzie mieszka tylko tyle z ejak wspomniałam go nie było najpierw dzwonilismy na domowy i...nic... komóreczki michał nie włancza czyli zostało czkanie...aga oznajmiła ze czkamy 25 minut przeczekalismy 4 minuty i wpadlismy na genialny pomysł zostawienia paczki a konkretnie czekoladek z listem w śródku... ja wyrwałam z zeszyciku karteczke kasia użyczyła długopissa i aga zaczęła pisac list że bylismy po napisaniu trzeba by było ten list gdzies zostawic ale gdzie... ? ten blok to dosłowne widmo michaa nie było 3 sąsiadów nie było...wiec zaczęłymy kompinować...aga chciała przerzucic to przez szpare w dzrwaich na korytarzu ale bozia nam za mało wzrostu dała...aga podjęła jeszcze jedną próbe wrzutu i sie rozpędziła...tak sie rozpędziła z e i tak czekoladek niewrzuciała ale huk był takki ze łohoł...aż nagle jakis facio wyszedł neiwem sąd bo jak dzwonilismy to nikt nieotwierał...aga kasia i magda zwiały my z wojtkiem nie i przypadło sie nam tłumaczenie a włascieie mu... bo ja stałam za nim ale on sie nawet niespytał czy cos sie stało wiec wpjtek od razu poprosił o przekazanie paczki...po całym tym zamieszaniu udalismy sie do domku... wojtek miał obiad wiec skrecił w dróżke a my na przystanek... po całej tej wędrówce śmiać mi się chciałoa juz najbardziej jak przyszłam do domu... dopiero weszłam a tu sms-a ..od kogo ? od wojtka ... okaząło sie ze michał otrzymał czekoladki i zadzwonił do wojtka dziękując a ten wysyłał nam sms-a było fajnie...no ale cóż to było wczoraj teraz też moge sie troszke pośmiać i powspominać... zręszta dzisiaj nie było gorzej ale o tym moze kiedy indziej bo nie mam juz sieły żeby układać zdania...
daria-89 2005-02-27 15:32:41
skomentuj (12)
oj zaniedbałam tego bloga....
no długo tu troszke nie wpadałam ale jakos tak wyszło....
wczoraj juz zaczełam pisac fajną note ale co z tego.... jak to u mnie bywa...stronka mi sie wyłączyła bo komp sie zawiesił ...cham jeden no to teraz troszke poopowiadam... zaczne moze od...zeszłego tygodnia bo wczesniejszych dni nie pamiętam sory ale skleroza nie boli a więc:
w
poniedziałekbyły walentynki dzień jak co dzień tylko oprócz tego nie pytali we wtorek jush nie było tak wesoło bo mielismy sprawdzian z chemii (test) pisalismy go przez godzinke i było oki własciiwe były te same pytanka co w drugiej grupie tylko inaczej po układane :D hehe
w środe mielismy niby kartkówke z histeriii z tym było gorzej babka dała nam tescik tyle ze wiekszość to były daty ale zeby tego było mało nr od 1-11 zostały z sali z histerii a od 12-25 mielismy przejsc do innej sali...niby w tym nic takiego nie ma nie?? no ale wszyscy umiejący histerie (i dający ściągać) zostali w tamtej sali a my w innej i klapa bo ja zadnych dat w głowie... ale myslałam ze bedzie gorzej bo dostałam 3 po za tym to jeszcze mielismy tez w srode sparwdzian z anglika który mi poszedł fatalnie (babka dzisiaj miała nam oddac ale zwolnili nas bo jakas konferencja) mam nadzeje ze nie wpisze babka ocen :( heh potem do domku i...zadanko i kucie na biole..ale sie długo nie pouczyłam bo dostałam sms-a od agniechy i poszłysmy na spacerek w czasie którego aga wpadła na pomysł zeby isc spytac sie piotrka jak mu idzie nauka na sparwdzian i poszłam z nia po czym sie okazało ze aga przy okazji zaproponowała mu tez spacerek i w ten własnie sposób powstał trójkącik :P
no a w czwartek kolejny sprawdzian...z biologii nawet nawet mi poszło wyniki będą w czwartek no ale cóż ja jak mówie nawet nawet to wychodzi na to ze fatalnie :P no i czas na
Piątek ten dzień to był w ogółe oki nauczyciele nie pytali bo było takie zarządzenie przez dyrektorke(została oficjalnie dyrektorką wiec przynajmniej raz cos dla nas zrobiła:P)no i dąła nam prinsse (jak sie nie myle-ale to było w czwartek) no a tak to nic nadzwyczajnego po za tym ze jak głupia ze szkoły jechałam z rysunkiem w rekach do domu...a czemu? bo oczywiscie mądra ja zapomniała zakupic większej teczki a trzeba było jakos to do domu przemycic...gdy weszłam do domu uwalona ta farbą umyłam sie i nie dłużej jak po 30 minutach musiałam sie udac na poczte po paczke... moja genialna mama zamówiła sobie herbate której potem nie miałam gdzie schowac a szłam prosto na oaze :p ale wspólnymi siłami z kasia udało nam sie upchnąć ja do torby potem oaza na której było hee super... agniecha doszła koło 18.30 i było fajnie najpier mysza a potem....ucieczka na czekolade...aga ciągnąć mnie i magda i wołając kasie wojtka i michała przemyciła dla nas czekoladę:P było fajnie po pewnym czasie z wielkimi terudnosciami zeszlismy na dół na kanony(kto nie był to niech kiedys przyjdzie zobaczyc co to na serio warto-kanony są w każdy 3 piątek miesiąca)usadowiłysmy sie wygodnie ja wziełam sobie swieczke i magda ...magdzie po pewnym czasie sie zalała wiec zgasła to odłozyła ale chwile po tem ja zdolniacha zgasiałam moją i podałam do agniechy lecz wojtek w tym nie miał szczescia bo ze tak powiem adze sie troszke wylało na jego kurtke która leżała obok niej(na szczesie od wewnątrz) no i przyszedł czas rozstania czyli kazdy do domu....wychodzac aga zrobiła mały napad na grześka ale co tu dużo mówić...dosżłysmy do wniosku ze musimy isc same wiec poszłysmy... troche poszantarzowałysmy chłopaków ale oki... (obiecali ze w przyszłym tygodniu musza nas odprowadzić:P)i po jakiejs godzinie moze troszke dłuzej...trafiłysmy do domu... reszte szczegółów nie bede rozpisywac zeby was nie nudzić:D wiec przechodze do
soboty...rano na 11 było szkolenie w chorzowie a o 17 spotkanko (pokazik) miało to na celu zwerbowac kogos do oriflame... i udałao sie na 4 przybyłe 2 wchodzą od marca... hehe i moze uda mi sie jeszcze kol z piotrowic sciągnąć... (karcie)no a tak to nic w sobote sie nie działo
w niedziele czyli wczoraj tez nic tylko po kosciółku byłysmy z danielką u rodziców kary i oli zeby powiedziec co i jak a potem do domu... po obiedzie posżłam spac.... tak mnie łeb bolał ze szkoda gadac w ogóle miałam gorączke wszysko mnie bolało nie uczyłam sie na spardzian z maty i kartkówe z polaka (które były dzisiaj) i git... a dzisiaj to szkoła (9 osób chorych) szkoda ze tylko tyle (nikomu źle nie życze ale moze by odwołali sprawdziany..a tu nic...):P i zwolnienie z ostatniej lekcji bo konferencja... a teraz nudze sie i pisze tą denną notka... powinnam zakówać do gagry ale cóz różnie bywa.... wiem że niezły tasiemiec wyszedł nio ale cóż trzeba było nadrobić zaległości....
a i jeszcze jedno.... prosze o sms-y z neta bo mi smutno ze mi nikt nic nie wysyła... 507139107....
daria-89 2005-02-21 14:31:26
skomentuj (87)
nie wiem jush nic.....
nudzi mi sie niewiem co mam zrobic.....
zimno mi minął już tydzień od kąd chodzimy do szkoły...ble... ten tydzień był oki nawet szybko przeeciał i się ciesze.... nawet niepamiętam co się działo szkoła jak szkkoła pozapowiadali pełno sprawdzianów...
m.in. w przyszły wtorek sprawdzian z chemii w przyszłą środe z anglika w przyszły czawrtek z biologii a potem za dwa tygodnie sprawdzian z europy i mapa hipsometryczna z europy.... aż płakać się chce jak sie mysli ze tyle uczenia sie znowu.... pocieszające jest przynajmniej to ze w srode i czwartek nie będzie pierwszych trzech albo czterech lekcji.... hehe a cczemu...? a na to pytanie mogą odpowiedzieć 3 klasy....
biedaki muszą pisać próbny test.... co by tu jeszcze naopisac? właścieiwe to nic sie ne działo w piatek był kabaret u nas w szkole byo fajnie śmiesznie i w ogóle.... nie było 2 lekcji(polak matma) potem na oze na której było fajnie wrecz swietnie gadaliśy o potrzebie sreca lewych korzyściach i innych w kazdym bądź razie temacik był ciekawy
(gdyby nie gosia i waldek to nie było by az tak fajnie) potem ania i koniec.... do domu przyszłam gdzies za piętnascie dziesiąta.... no i spac.... w sobote czyli wczoraj to był narwany dzien najpierw szkolenie z oriflame a potem na szybko szykowanie imprezki na którą nie szłam bo od rana w domu mnie niebyo ale balony pompowałam z monika rafałem anią i kubkami...powrót do domu i sprzątanie :( a tak to nic nie działo sie tylko gg mail epuls i tyle ... przeraza mnie jeszcze tylko to ze do konca lutego mam przcczytac syzyfowe prace a ja tego jeszcze niezaczełam i nie mam zamiaru zaczynac bo jak wczoraj przeczytałam pół strony to nic z tego nie wiem (nastepna nawiedzona lektórka przedemną...) ach ta nuda.....
P.S.aha jeszcze jedno.... puszczajcie mi sygnałki cio? nudzi mi sie.... z neta eski tez mogą być....od wszytkich chce esa od ciebie też.... no co sie patrzych chce esa...smutno mi... (oferta ważna do konca 2005 roku...)mój nr znacie... 507139107 no
esy i jeszczeraz esy od kazdego chocby z usmieszkiem ale zawsze cos :P
daria-89 2005-02-06 14:32:39
skomentuj (13)
hmmmmm......
no dobra piszę tę notkę ponieważ niektórzy się jej domagają po drugie dzisiaj jest 23 styczeń (hehe lubie nr 23)
po trzecie nie mam co robić i mam czas napisać trochę dłuższą notke niż zwykle miałam napisac taką długa albo i dłuższą od marty i oli hmmm... ale to mi sie nie uda już to wiem bo poprostu niemam za bardzo o czym pisac i w ogóle nigdy niepisałam dobrych i długich wypracowań najlepsze mi wychodzą streszczenia...a wiec co się wydazyło? wydaje mi się że nic istotnego... w poniedziałek się nudziłam na całego...
po czym udałam sie na zakupy z babcią po tapetę do pokoju od mojej siorki... szybko nam poszło wiec szybko wróciłyśmy do domu...we wtorek spałam do 9.40 i koło 11.00 poszła, do agi robic cos tam i dosżłysmy do wniosku zeszybko nam poszło więc wybrałyśmy się do mnie do dimku po filmik na dvd ("krzyk")
zrobiłyśmy zakupy do oglądania m.in. popcorn itp. wróciłysamy do agi pooglądałyśmy sobie film hehe (fajny thiller) i ok 15.35 wyszłam od agusi i prosto udałam się do magdy ... gdzie odbył się pokaz z oriflame (magda jest konsultantką) było fajnie prowadził spotkanie krzysiek troszke danielka hehe potem dosżłam do wnioskuy że też sobie bedę konsultankką a co... po powrocie do domu oznajmiła ze bedekonsultantką i raczj sie niesprzeciwiali... potem posżłam hopsiu...(spać)w środe pojechałam z agą do mikołowa do auchana było nawet fajnie po za tym że padłą śnieg i tylko co 4 autobus przyjeżdżał...
najpierw czekałysmy u nas na aatobus potem na ligocie az dojechałysmy na -pętlę gdzie sie okazało że 653 pojechał nam 20 min przed nami a następny na 40 min z tamtąd znowu podjechałysmy sobie na mikołowska i z tamtąd werszcie pojechałyśmy do auchana było fajnie tylko doszłysmy do wniosku że dłużej jechałyśmy do niż byłyśmy tam :) jadąc spowrotem wysidłusmy sobie w piotrowicach i tam czekałyśmy na autobus ale jak to nasza polska komunikacja miejska robi... autobus był na 15 min to co bedziemy czekac przeszłyśmy jeden przystanek a pote jeszczejewden i dosłymsy na ligote..
poszłyśmy przez śląską potem medyków i w autobus do domu.... nie było źle ale juz potem z domu niewychodziłam....no dobrato teraz czwratek.... co było w czwartek? aha juz wiem do ok11.00 sieziałam w do u potem pilny telefon zemam dojechac do geanta bo cos dla nie jest i w ciągu godzinki błam na miejscu wróciłam d domu koło pierwszej i o drugiej umówiłam sie z danielką i magda pod 67 pojechałysmy do chorzowa zarejestrowac mnie w oriflame... wróciłysmy autem z krzyskiem do domu... i tyle... a w piątek...a wi ęc w piątwk w domu tzn najpierw dzien babci u jednej babci potem u drugiej a następnie 0 17.00 miała być herbatka ale... misiek pracował a poaszczak nieprzszedł a miał miec którys z nich klucz do salki stalismy jak takie bałwanki pod drzwiami (ja aga magda kuba krzysiek marek jacek) az po 1.5 godziny poszlisy na mysze i kanonki... fajnie było...
agniecha powiedziła że pozabija jak spotka pszczaka wiec radze uciekać)przyszło jeszcze kilka osób(m.in ela krysia grzesiek kasia dorota itp.) no i potem do domu i spac no a wczoraj to najpierw dzien dizadka i na 11.00 na szkolonko w chorzowie i tyle hehhe no i reszte wiecie bo dzisiaj jestniedziela i piszę tę notke nawet długa wyjdzie tak mi sie wydaje hehe no dobra koncze bo ju mi sie zapasy wykończyły i nieiowem co jeszcze napisac...
P.S.pozdrowionka dla magdy agniechy kasi kasi marka jacka krzyska grzeska marty martfy oli ali i oli sandry sandreli diablicy eli doroty krysi doroty klaudi agaty marty agnieszki kry karci całej ozy i wszystkich których niewypisała... wybaczcie... no dobra lece... paapapa
daria-89 2005-01-23 11:55:04
skomentuj (12)
troszke długa przerwa......
ale znowu powracam..... niebyło mnie troszeczke na tym blogu i go zaniedbałam ale juz tak wyszło po pierwszebrak czasu bo wystawianie ocen było a po drugie szlabanik był na komputerek
.....w czasie jak niepisałam troszke sie zdazyło.... po pierwsze to moja pierwsza mino pozorów notka w tym roku.... ostatnią pisąłam w kilku ostatnich godzinach 2004 roku a ta notka to troszke spóżniona noworoczna notka......heheh (niezły tasiemiec wyszedł)co by tu jeszcze napisac.... hmmmmm w koncu ferie.....z całej szkoły najlepsze s a wakacje i ferie.... od wczoraj nie mysle o szkole przynajmniej na jakis czas i zajumuje sie sobą....trzeba by było sie gdzies wybrac ale niie ma gdzie i z kim.... ma ktos jakies ropozycje? moze kino, sklepy.... czekam........ hehe wczoraj ustsaliłysmy z aga i kasia jedziemy na lody i odziemy na spacerek wiec byłyśmy
(niestety bez agnieeechy) ale bedziemt sie widziały... z kasia dopiełysmy swego przynajmniej ja wiem juz gdzie mieszkają co niektórzy i jest oki....troszke kasi plany nie wyeszły ale jeszcze wyjdą.... głupie jesteśmy.... ah....nieiwem co tu jeszcze pisac jakis dobry humorek mam.... dobra lece....
i wszystkim którzy wybierają sie na studniówke zycze udanej zabawy...
aha jeszcze jedno wczoraj postranowiłam sobie że zaczynam pisać długi notki bo jak zobaczyłam notke od martfy a potem weszłam na ananaska to myślałam że serce mi do gardła wleci.... rozpisały sie nieźle a ja zawszetakie króciutkie noteczki piszę... oj nie ładnie zaczynam pisac długie notencje o ile mi wyjdzie :P
daria-89 2005-01-15 16:37:51
skomentuj (15)
Nowy Rok...
no wiec piszę tę notkę bo wypadało by tak jakoś z klasą zakończyć stary nawet fajny rok 2004...nieodbije poraz ostatni w tym roku łapki na monitorze bo i tak jej nie zobaczycie ale za to zostawie śladzik w postaci tej notencji.....I tak wiem ze z tej notki wyjdzie jedynie długi tasiemiec no ale cuż ostatni dzien w roku to i ostatnia notka roku...ehehedopiero trzecia w karieże bloga ale zawsze cos...
Dzisiaj sylwester a tu co...
ja siedze w domu zamniast iść na jakąś impreze będę pewnie gapić się w głupie pudło z obrazkami w którym i tak nic nowego(to co rok i dwa lata temu)jest jeszczedrugi wariant...siedziec przy kompie i grac w gry....ale to juz tez nudne... tradycji musi sie stac zadosc i musibyc i trzeci wariant a mianowicie....isc do babci i tam patrzec na tv albo na głupiejące dzieci.... wiec chyba wybieram bramkę nr 1 PATRZE NA TV , pije cole i wcinam paluszkiW CO ROBICIE...w tym roku to żadnej frajdy nie maa z sylwestratak mi się wydaje ani śniegu
a nic dosłownie tak jakby to miałbyc ostani dzień świata.... fajnie by było...albo i nie.... dobra koncze... i pozdrafiam wszystkich którzy tu wpadają a ci co niewpadają to juz ich sprawa (tracą pozdrowienia :P)
P.S. Może nie zasnę do północy... trzymajcie kciuki....
P.S.1 i jeszcze jeno wszystkim życze wszystkiego co moze was spotkac najlepsze w przyszłym 2005 roku... samych sukcesów w życiu i czego sobie zapragniecie
daria-89 2004-12-31 15:35:41
skomentuj (4)
skoro mi tak nieźle idzie....
..... to trzeba teraz zacząć dbać o bloga.... mam nadzieje ze niebede miała z tym żadnych większych trudności...
nadal wydaje mi się że chodzi mi blog jakos nie tak bo wpisuje jeden i ten sam adres tylko raz z www a innym razem bez i wyskakują mi 2 rózne strony ale innym wyskakuje dobrze a to chyba jest najważniejsze... (puki co)wiem juz mniej wiecej gdzie co jest i jak działa i umie nawet wstawiac zegarekczki hehe(pozdrowienia dla martusi która mnie nauczyła =)och gdyby nie ona to chyba bym całą noc spędziła na poznawaniu podstawowych funkcji
... niby ten blog sie wydaje taki łatwy jak sie wchodzi do kogos ale jak sie ma go pierwszy dzien to istne piekło... ale i tak jest dobrze jeszcze mi zostało tylko dodanie linków a tak pozatym chyba tylko owe notki i szabloniki.... no chyba będę konczyć moze zaczne dodawanie linków a potem.... a potem będe sie martwiła co dalej... mam niby duzo rzeczy do roboty ale na nic nie mam ochoty
a teraz pozdrofffffienia....(raz się moge poświęcić nie? no!)
dla:
marty, marty, oli k, klaudi, doroty, agaty, karolci, karci, agi, pati, agniechy, reni, martynki, kasi, kasi, diablicy, sandrelli, sandry, asi i wszystkichktórzy tu byli bądż kiedyś wpadną... (mam nadzieje, że bedzie ich troszeczke
daria-89 2004-12-28 16:48:48
skomentuj (7)
no to zaczynam.....
A więc dzisiaj zaczynam pisac tego bloga....
jest to dla mnie horror bo nieiwem kompletnie jak tu sie obchodzic ale bedzie oki.... chciałam jeszcze dodac najwazniejszą rzecz iz ten blog nieistniał by gdyby nie daria.... to właśnie ona mi tego bloga dała... a skoro widac ze daria juz tutaj tego bloga nieprowadzi tzn ze się przeniosła jeje nowy a raczej stary lecz aktualny adres bloga
serdecznie zapraszamy....
daria-89 2004-12-27 19:45:43
skomentuj (6)